Cykliczne Inspiracje 2 - Liczy się Każda Sekunda

Wydawało by się, że książka sportowca, który został skazany za doping nie może wiele wnieść. Nie może przekazywać nic sensownego, no bo skoro mistrz w jednym obszarze oszukiwał to .. może i w innych także… tylko, że staram się, zarówno w swojej pracy, jak i w życiu osobistym, nie oceniać. Po prostu nie oceniać. Korzystać z doświadczeń i nauki innych, bez oceniania ich.


Co zatem może dać lektura Liczy się każda sekunda Lance’a Armstronga … ? Po pierwsze przekonałem się, że kolarstwo to sport zespołowy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, książka pokazuje, aby wygrać Tour de France, nie wystarczy mocniej naciskać na pedały, ale trzeba mieć kolegę z zespołu, który poda batonik energetyczny, który szarpnie podczas górskiego podjazdu, osłoni przed atakami rywali… Wydaje się, że umowę podpisuje i ściska dłoń kontrahenta jeden człowiek, ale także w biznesie za tym jednym stoi zespół.
To czego możemy się nauczyć z tej książki to nieustępliwość Armstronga. Jedna sytuacja opisuje to wyraziście, gdy podczas górskiego etapu 10 km przed jego końcem trener siedzący w samochodzie zatrzymał całą grupę argumentując to tym, że po deszczu droga jest zbyt niebezpieczna by kontynuować trening. Wszyscy schowali rowery do samochodu i usiedli zadowoleni, że ciężki trening się skończył. Armstrong protestował, że nie może skończyć treningu, bo zostało jeszcze 10 km. Na sprzeciw trenera, że dalsza jazda zagraża bezpieczeństwu powiedział … Ok.  I zjechał 10 km w dół, a następnie podjechał do miejsca, w którym czekał trener i pozostali zawodnicy. W tym momencie przypomina mi się hasło, które często sobie powtarzam :  Kto nie chce znajdzie usprawiedliwienie, kto chce znajdzie sposób.
Tą książkę polecam nie tylko tym, którzy szukają sensacji z życia mistrza złapanego na dopingu, ale też dla tych których ciekawi to jak nawet największa gwiazda sportu może walczyć ze śmiertelną chorobą. Czy też to dlaczego według Kik, żony Lance’a, brązowy medal zdobyty podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney jest bardziej wartościowy niż złoto…  No bo jest.